Quillan Salkilld nie wypowiada się jak człowiek, który chce odpocząć po swoim największym zwycięstwie w UFC.
Kilka dni po pokonaniu Beneila Dariusha w Perth, australijski zawodnik wagi lekkiej dał jasno do zrozumienia, że nie myśli już o powolnej wspinaczce. Chce kolejnego wielkiego nazwiska. Chce lepszej sceny. A jeśli UFC będzie chciało wystawić go na kolejną walkę wieczoru, wydaje się, że z chęcią się na to zgodzi.
„Nie chcę tracić czasu, chcę rzucić się w wir wydarzeń” – powiedział Salkilld. Po czym ujął to jeszcze dosadniej: „Przejechanie tego gówna na czas, to jest to, co chcę robić”.
Brzmi to dokładnie tak, jak słowa, które wypowiada zawodnik po zwycięstwie nad Dariushem. To nie był jakiś drobny wynik ukryty w eliminacjach. To był występ, który zmienia całe pomieszczenie wokół twojego nazwiska. Dariush powalił go na samym początku, kontrolował przez pewien czas, a mimo to został przytłoczony, gdy Salkilld odzyskał rytm. Powrót, finisz, moment – wszystko to sprawiło, że Salkilld stał się o wiele bardziej rozpoznawalny niż tydzień temu.

Salkilld chce teraz kolejnego skoku
Ciekawe jest to, że nie traktuje zwycięstwa jak końca rozdziału. Traktuje je jak start. Niektórzy zawodnicy osiągają przełomowy wynik i przez kolejne kilka dni mówią o cierpliwości, twardo stąpają po ziemi i czekają na odpowiednią okazję. Salkilld idzie w innym kierunku. Mówi, że chce skorzystać z okazji już teraz i nie wydaje się zbytnio zmartwiony tym, jak trudny może być kolejny krok z zewnątrz.
Powiedział też: „Mam nadzieję, że dadzą mi kolejną wielką szansę, kolejne wielkie nazwisko, lepszy moment, miejmy nadzieję, że następny main event będzie niesamowity”. To zdanie idealnie pasuje do jego obecnego stanu umysłu. Nie stara się tylko utrzymać dobrej passy. Próbuje ją wykorzystać, póki jest gorąca.
I szczerze mówiąc, moment jest dla niego dobry. W wadze lekkiej jest mnóstwo nazwisk, ale to również taka dywizja, w której świeży wynik może szybko ruszyć z miejsca, jeśli zwycięstwo jest wystarczająco mocne. Zatrzymanie Dariusha w taki sposób to wynik, który ludzie zapamiętują. Nie gwarantuje to kolejnej wielkiej walki, ale daje mu znacznie silniejsze argumenty niż przed Perth.
| Kluczowy szczegół | Aktualny obraz |
|---|---|
| Wojownik | Quillan Salkilld |
| Ostatni wynik | Nokaut w pierwszej rundzie nad Beneilem Dariushem na UFC Perth |
| Czego chce dalej? | Nazwa z pierwszej dziesiątki lub nawet główne wydarzenie |
| Główny cytat | „Nie chcę tracić czasu” |
Salkilld dał też dobry wgląd w to, jak postrzega siebie w trakcie walki. „To po prostu część mojej osobowości” – powiedział. „Kiedy gówno trafia w wentylator, nie stresuję się zbytnio. Zachowuję spokój w każdej sytuacji”. Ten spokój był widoczny w walce z Dariushem. Szybko odniósł kontuzję, walka stała się chaotyczna, ale gdy wymiana ciosów znów się otworzyła, nadal wyglądał na człowieka myślącego trzeźwiej.
Pewnie dlatego brzmi teraz tak pewnie. Nie mówi jak ktoś, kto ukradł wynik i chce być ostrożny z kolejną żółtą kartką. Brzmi jak ktoś, kto dowiedział się czegoś pożytecznego o sobie w ważnym momencie UFC i spodobała mu się odpowiedź, którą otrzymał.
- Salkilld twierdzi, że nie chce powolnego awansu w UFC.
- Chce natychmiast kolejnego wielkiego nazwiska.
- Powiedział nawet, że mile widziane byłoby główne wydarzenie.
- Po Perth jego sprawa jest o wiele głośniejsza niż poprzednio.
UFC nie zawsze działa tak szybko, jak zawodnik by sobie tego życzył, zwłaszcza w wadze lekkiej, gdzie kolejka jest zawsze zatłoczona. Ale Salkilld zrobił swoje. Wygrał, dokończył walkę i zrobił wystarczająco dużo hałasu, by domagać się więcej. Teraz czeka, aby zobaczyć, ile jeszcze UFC będzie skłonne mu dać.
Walka i rozmowa
Podziel się swoją opinią na temat tej historii
Rozpocznij rozmowę
Bądź pierwszy i podziel się swoją opinią. Omów walkę, reakcje i przewidywania z innymi fanami.